Podeszłam pod dom i zapukałam.Po chwili drzwi się uchyliły i ujrzałam głowę dziewczyny.
-Co ty tu robisz?! -warknęła nie patrząc na mnie.
-Przyszłam się pożegnać...Ymm, słuchaj, przepraszam, że dowiedziałaś się tak późno.Uwierz ja sama byłam w szoku.Będziesz do mnie przyjeżdżać w weekendy, przyrzekam. -spojrzałam na nią z powagą.Widziałam jak przewróciła oczami a później wyszła na wycieraczkę przed budynek.Zamknęła je za sobą, oparła się o nie i wypuściła powietrze z ust.
-Czemu mi po prostu nie powiedziałaś? -uniosła do góry prawą brew.
-Bałam się, że źle na to zareagujesz...
-A jak miałabym zareagować, tak? Oh Caroline nic się nie stało.Wyjedź do tego Londynu i spełniaj swoje marzenia o mnie się nie przejmuj, będę się cieszyć! -uśmiechnęła się żałośnie, po chwili dodała:
-Pewnie byś nawet mi nic nie powiedziała o tym wyjeździe gdybym przypadkowo nie usłyszała twojej rozmowy z Zaynem, co?
-Umm...
-Tak też myślałam, wiesz nie wiem czy mogę nazwać cie przyjaciółką po czymś takim. -pokręciła głową a słone łzy spłynęły po jej oliwkowych policzkach.Szybko do niej podeszłam i najmocniej jak mogłam przytuliłam.Jej szloch zamienił się w ryk, poczułam jak po moim policzku spływa pojedyncza kropla.Objęłam ją jeszcze bardziej i wtuliłam się w jej szyję.Otarłam ręką zimną słoną wodę.
-Idiotka! - chrząknęłam sama do siebie z uśmiechem odsunęłam ją od siebie i dokończyłam:
-Przecież jutro zakończenie roku szkolnego. -spojrzałam jej w oczy.
-Iiii? -przeciągnęła nie wiedząc o co chodzi.
-A pojutrze jaki dzień? -spytałam.
-Niedziela? -spojrzała na mnie jak na głupią.
-Nie, nie nie chodzi mi o dzień tygodnia..
-Pierwszy dzień wakacji.
-Właśnie, więc wakacje trwają około 6 tygodni.Przecież w ten czas wolny możesz jechać ze mną, twoje lato będzie spędzone w stolicy kochana.Uśmiech momentalnie wkradł się na twarz mojej przyjaciółki.Odwzajemniłam go i znów ją do siebie przyciągnęłam.
-Kocham. -szepnęła w moje włosy.Była ode mnie wyższa o pięć centymetrów.Jak na swój wiek była aż za wysoka.
-Cię! -dokończyłam za nią na co się roześmiała.
-Zayn przyjeżdża dziś po nas o dziewiętnastej więc rusz dupsko.I się spakuj. -pocałowałam ją w policzek i puściłam wolno.
-A świadectwa kto odbierze, przecież musimy być jutro w szkole...
-Zaynn...
-Po co go do tego mieszasz to, że jest sławny nie znaczy, że ma na każdego wpływ. -oddaliłam się od niej za chwilę się do niej odwróciłam.
-Weź prysznic bo w takim stanie nie pojedziesz do wielkiego miasta.Nie będę się przez ciebie wstydzić.-zażartowałam i wskazałam na jej twarz.Przez chwilę oglądała swoje stopy byłam daleko i kiedy mój palec pokazywał na jej piękną buźkę zdawało się, że chodzi mi o jej ubiór.Po chwili jednak kapnęła się o co mi chodzi i pokazała mi środkowy palec.Kręcąc głową wyszłam z jej posesji.I ruszyłam do siebie.Kiedy już dotarłam migiem otworzyłam drzwi, byłam okropnie zziajana nie patrząc na osobnika który bacznie mi się przygląda wpadłam do kuchni i otworzyłam białą lodówkę wyciągnęłam z niej małą butelkę z zimną wodą po sekundzie już przełykałam ciecz.Kiedy z radia zaczęły wydobywać się dźwięki, usłyszałam znaną mi piosenkę zachłysnęłam się i odstawiłam napój na blat kuchenny.Odwróciłam się napięcie w stronę schodów i ujrzałam Yasera z założonymi rękoma na piersi i głupio się uśmiechającego.Spojrzałam na niego pytająco ale nie dostałam odpowiedzi więc wysiliłam się na to by się spytać czemu mi się przygląda jak idiotce. -No co? -spojrzałam na niego słodko.
-Nie wiedziałem, że tak reagujesz na piosenki chłopaków, nie słuchasz takiej muzyki? - zdziwił się.
-Nie słucham popu. -podniosłam ręce do góry i westchnęłam.
-Dobra mniejsza o to, chłopaki przyjadą po dwudziestej więc się szykuj piękna. -pstryknął mnie w nos.
-A gdzie reszta ferajny?
-Doniya jest u koleżanki a Waliya i Safa w na urodzinach u dzieci Williamsów.
-Aha. -wyminęłam go i weszłam po schodach do mojego pokoju sięgnęłam po telefon i wpisałam numer Victorii.Lubię słuchać piosenki która jest puszczona kiedy do niej dzwonię zespół to Semisonic - Closing Time, ta piosenka nigdy mi się nie znudzi.Zatraciłam się.
-Halo, Caroline jesteś tam. -głos wyrwał mnie z przemyśleń.
-Tak, tak zjedz jeszcze kolację bo w nocy możemy się nigdzie nie zatrzymać.
-Tak jest kapitanie. -zaśmiała się.
-My po ciebie podjedziemy, mamusi powiedziałaś?
-Jestem już pełnoletnia..
-Taa, dobra ja kończę bo jeszcze muszę się przygotować. -rozłączyłam się, zdjęłam ubrania wraz z bielizną i poszłam do łazienki.W czasie kiedy wanna zapełniała się wodą ja zmyłam zepsuty już makijaż.Najpierw włożyłam kawałek palca u stopy by sprawdzić temperaturę wody po chwili zanurzyłam całą nogę a potem drugą, wygodnie się rozsiadłam i rozkoszowałam się błogą ciszą jednak nie na długo pajac Zayn wszedł mi do łazienki.
-Co ty do cholery tu robisz? -krzyknęła do niego.
-Przepraszam. -gestykulował rękoma.Wyglądało to przekomicznie do tego jeszcze jego mina.Zaczęłam się głośno śmiać.
-Dobra a teraz wyjdź! -spoważniałam.Bez słowa opuścił moją łazienkę.Wstałam i sięgnęłam po ręcznik opatuliłam się nim wyszłam z pomieszczenia z torby wyjęłam ciuchy.
+ Przepraszam, że rozdział taki krótki ale miałam mało czasu następnym razem będzie dłuższy.
